Kilka dni temu wróciłam z czterodniowej wycieczki w góry do Zakopanego.
oczywiście siedziałąm z tyłu.
jechał jacek, krystian (łosiu), michał (brat jacka, lat 6) i Poszwa...
tak się zastanawiam...
przeciez on mnie tak nie lubił...
kiedy mijaliśmy się na ulicy traktował mnie jak powietrze...
i to w ogóle bez powodu...
co ja mu zrobiłam?
co on mi?
nie wiem...
a tu...
gadał ze mną na luzie, brechtaliśmy się...
tak, jak byśmy byli najlepszymi kumplami...
mi to pasowało, ale dało mi to wiele do myslenia...
no a wracając do wycieczki...
a z resztą - co ja będę Wam tu smęcić o tym, co zwiedzaliśmy - opowiem o tym, co się działao wieczorami ^__^
zawsze chodziliśmy z Wiktą i Chudą do chłopaków, żeby pograć w karty
ale pierwszego wieczoru chłopcy przyszli do dziewczyn do pokoju, żeby wyzmarowac je pasta do zębów
a tam były takie szafy w ścianach...
bez drzwi
na dole dzieczyny położyły puste torby podróżne
Poszwa gonił ankę, chuda i wiktę, a anka wepchnęła dzieczyny do tej szafy i sama tam wpadła
w końcu on poszedł i nic im nie zrobił.
a pyśka wyszła z łazienki
dziewczyny zaczęły jej opowiadać o ich dzielenj ucieczce przed tubka pasty
ona zerwała się z łóżka i mówi: 'a niech się ramka potłukła!' i poszła, zeby zobaczyć
otwiera swoją torbę, patrzy: potłuczona
ryknęła płaczem tak, że chłopacy za ścianą usłyszeli, żeby zobaczyc, co się dzieje
pyśka ich zobaczyła, łzy jej poleciały i rzuciła sie na nich, wypchnęła ich i Wikte z pokoju
ja wyszłam sama
potem poszłysmy z Wikta do chłopaków grac w karty, a ona przyszła, bo miała do mnie wątpy, że ona tam ryczy, a ja tutaj się śmieję i gram w karty
i że nie pomogłam jej sprzatac szkła
a czy ja jej cos rozbiłam?!
inna sprawa:
w pokpku byłam z Wikta i Alicją
drugiego dnia odwalało nam całkowicie po maksie.
alicja udawała upitą, ja ja karmiłam, a ona szukała swojego ruchadełka (poduszki, nazwanej tak dla jaj)
no i alicja rzuciła butelką w ścianę, ale butelka przypadkowo trafiła w główę Wiktę
alicja w śmiech
Wikta sie wkurzyła i wzięła butelke i tez zaczęła nawalać nią alicję po głowie
alicja stanęła przed nią.
'Chcesz dostać?'
i zaczęły się lać --'
a karolina pierwsdze co zrobiła, to powiegła do pokoju obok i mówi: 'biją się!'
i przez a szmate o tym wszytkim dowiedziała sie cała wycieczka
ale tylko Poszwa miał do mnie wątpy, że go nie zawołałam, bo ona lubi, jak się laski leją...
trzeciego dnia wszyscy poszli na Krupówki, zostałam tylko ja, Chudai takie dwa łosie: krystian i wojtuś
oni walili ciupaga w podłogę
zaczęłyśmy ich ochrzaniac...
panią straszyć...
i innymi rzeczmi też...
w drodze do domu Poszwa dzwonił do różnych ludzi i przedstawiał się jako hania chrzęścińska, czy jakos tak i gadał bzdury
na końcu zadzwonił do aldony, która siedziała z przodu
rozmawiali mniej więcej tak:
- dzień dobry, zastałem mamę?? [on]
- nie mam mamy, jestem na wycieczce [ona]
- ty?? na wycieczce?? [on]
- no! juz wracamy z gór! [ona]
- wracacie z gór?? my też!! [on]
- tak ! [ona]
- tak! to nam pomachaj! [on]
my wszyscy z tyłu wybuchneliśmy brechtem i machamy do niej, a ona spaliła buraka...
teraz przyszedł czas na plebistyt na najlepszy text:
oto one:
NAMBER FRI:
Gramy w karty, w kuku. koles przegrał i musio zgadywac, co mamy (jak ktos nie gra w kuku, to nie wie, o co chodzi)
Poszwa: No to zgaduj, co ja mam. Kolor, czy figurę?
Kumpel: Kolor
Poszwa: Dobrze, jaki?
Kumpel: Czerwony!
NAMBER TU:
Chodzimy po górach, przewodnik cos tam gada i pyta wszytkich:
Przewodnik: ... więc nasza wycieczka szuka przygód, taak?
Niektórzy [w tym ja]: Taak!
Niektórzy: Niee!
Nasz opiekunka [cicho]: Nasza wycieczka przede wszystkim szuka łazienki...
NAMBER ŁAN !!
Jedziemy, słucham discmana, KoRna.
Kumpela: Czego słuchasz?
Ja: KoRnu.
Kumpela: Daj posłuchać.
Daję jej, za sekunde mi oddaje.
Kumpela: Nie podoba mi się... A Co oni grają?? Techno??
Pozdrawiam